wtorek, Wrzesień 20th, 2011 | Author:

Podstawą skutecznego wychowana bez przemocy jest konsekwentne ustalanie granic, umożliwiające dziecku orientację w otaczającym je świecie.”

Robert McKenzie „Kiedy pozwolić? Kiedy zabronić?”

W jaki sposób rodzice uczą swoje dzieci określonych zasad?

Zacznijmy od przyjrzenia się, w jaki sposób rodzice radzą sobie z typowym problemem na placu zabaw.

Na ławce w parku siedzi troje rodziców obserwując jak ich dzieci bawią się na placu zabaw. Jedna z matek zauważa, że zabawa staje się niebezpieczna. Dzieci zaczynają się popychać nawzajem na szczycie ślizgawki.

  • Gosiu to zaczyna wyglądać niebezpiecznie – mówi matka dziewczynki – Boję się, że może wam się coś stać. Czułabym się spokojniej, gdybyście przestali tak robić.

  • Będę uważać mamusiu – odpowiada Gosia.

  • Wiem, że będziesz kochanie – mówi matka – ale niepokoi mnie to, co robisz. Chciałabym, abyś przestała!

Jednak Gosia, razem z dwójką pozostałych dzieci, nie przestają się przepychać.

Ojciec Krzysia również uważa, że te przepychanki wyglądają niebezpiecznie.

  • Krzysiu – krzyczy – Nie słyszałeś co powiedziała mama Gosi? Natychmiast przestań jeśli nie chcesz dostać w skórę.

  • Dobrze – mówi Krzyś, ale po kilku minutach przepychanki zaczynają się od nowa. To zwraca uwagę trzeciego z rodziców mamy Patryka.

  • Patryk, proszę chodź tutaj! – woła. Kiedy Patryk podchodzi, matka mówi rzeczowym tonem: – Możesz bawić się dalej na zjeżdżalni bez popychania albo bawić się gdzie indziej. Co wolisz?

  • Nie będę się przepychał – odpowiada Patryk.

  • Dziękuję – mówi mama. Chłopiec wraca na plac zabaw, ale już nikogo nie popycha. Dzieci bawią się dalej.

Po kilku minutach rodzice słyszą głuchy łoskot i krzyk na szczycie drabinki. Po krótkim dochodzeniu dowiadują się, że Krzyś popchnął Gosię i uderzyła głową w bok zjeżdżalni.

  • Co trzeba zrobić, żeby coś do ciebie dotarło?! – krzyczy ojciec Krzysia, wymierzając mu kilka klapsów – Mam nadzieję, że to cie czegoś nauczy.

Z wyrazem niesmaku na twarzy ojciec chłopca wraca na ławkę. Krzyś, rozcierając obolałe siedzenie, wraca na drabinkę. Gosia z guzem na głowie również wraca do chłopców. Zabawa toczy się dalej, jednak nie mija nawet minuta, kiedy znów rozlega się krzyk Gosi.

  • On znowu mnie popchnął! – Krzyczy, trzymając się tym razem za kolano i wskazując na Krzysia.

  • Ty nieznośny bachorze! – krzyczy gniewnie ojciec Krzysia – tym razem przesadziłeś – Wymierza chłopcu dwa kolejne klapsy, znacznie mocniejsze niż poprzednie, po czym chwyta go za kołnierz i rusza w stronę domu.

Każde z tych rodziców próbowało wytyczyć swojemu dziecku granice dopuszczalnych zachowań, ale udało się to tylko jednemu z nich. Ojciec Krzysia używał podejścia restrykcyjnego. Wytyczane przez niego granice były wyraźne, jednak metody – zbyt surowe i pozbawione szacunku. Krzyś reagował buntem.

Matka Gosi stosowała podejście przyzwalające. Jej metody były pełne szacunku, lecz brakowało jej zdecydowania. Gosia ignorowała prośby matki.

Matka Patryka stosowała podejście demokratyczne. Jasno określiła granice, a jej metody były pełne szacunku. W odróżnieniu do swoich towarzyszy zabaw, Patryk współpracował z matką.

Każdy z tych modeli oparty jest na innym zespole przekonań dotyczących procesu uczenia się dzieci, roli rodziców w procesie wychowania oraz właściwego rozkładu siły i odpowiedzialności między rodzicami a dziećmi. Ponadto każdy z nich przekazuje inny zestaw reguł dotyczących współpracy, odpowiedzialności oraz zasad akceptowanego zachowania.

Przyjrzyjmy się teraz dokładniej modelom wykorzystywanym przez rodziców przy wytyczaniu granic:

Granice zbyt restrykcyjne (nadmierna kontrola)

Piętnastoletni Grzegorz nie może chodzić na szkolne zabawy ani uczestniczyć w zajęciach pozalekcyjnych. Nie może korzystać z telefonu w dni powszednie, nawet po odrobieniu lekcji, i może nosić tylko te ubrania, które wybiorą dla niego rodzice. Chodzi spać o godzinie 21.00 – tak samo jak w V klasie podstawówki.

Rodzice Grzegorza mają wobec niego bardzo wysokie wymagania. Chcą by przynosił same piątki i by odrabianie lekcji było dla niego najważniejsze. Jednakże Grzegorz zawiódł ich oczekiwana. Nie przykłada się do nauki, a jego średnia ocen to 3+. Często jest osowiały, ma pretensje do rodziców i narzeka na brak swobody. Rodzice uzasadniają swoją surowość jego złym stosunkiem do szkoły i niskimi ocenami.

Rodzice Grzegorza mają jak najlepsze intencje, jednak narzucone przez nich restrykcyjne granice są zbyt wąskie, by zapewnić chłopcu swobodę niezbędną dla prawidłowego rozwoju. Nastolatek rozumie, jaką ścieżkę wyznaczyli mu rodzice, ale ona go zbyt ogranicza. Odrzuca ją i buntuje się przeciw niej. Odmawiając synowi wolności potrzebnej dla zdrowego testowania i odkrywania otoczenia, rodzice zamykają przed nim możliwości uczenia się i rozwoju. Nadmierna kontrola ujemnie wpływa na wyniki w nauce i często prowadzi do buntu.

Podejście restrykcyjne jako model wychowawczy umożliwia jedynie częściowe osiągnięcie podstawowych celów wychowawczych. Powstrzymuje ono niewłaściwe zachowanie, jednak nie uczy niezależnego rozwiązywania problemów ani nie przekazuje pozytywnych lekcji dotyczących odpowiedzialności i samokontroli. Współpraca osiągnięta za pomocą kary często ma wysoką cenę: zranione uczucia, zniszczone związki i pełne gniewu próby sił. Kary są dla dzieci poniżające. Ranią ich uczucia, wzbudzają gniew i powodują opór lub wycofanie.

Granice zbyt szerokie (niedostateczna kontrola):

  • „Dziś po obiedzie idę do Zosi” – oznajmia matce ośmioletnia Jadzia.
  • „Wolałabym, żebyś najpierw odrobiła lekcje” – odpowiada matka.
  • „Ale mamo! Lekcje mogę odrobić później” – protestuje Jadzia.
  • „Wiem kochanie – odpowiada mama – ale powinnaś przyzwyczaić się do systematycznej nauki. Lepiej będzie jeśli najpierw wrócisz do domu i je odrobisz”. – Jadzia uśmiecha się do mamy, ale po szkole jedzie prosto do domu Zosi i zostaje tam aż do obiadu. Kiedy Jadzia zjawia się przy stole, jej matka nie jest zadowolona.
  • „Przecież ci powiedziałam, żebyś przed pójściem do Zosi wróciła do domu i odrobiła lekcje” – mówi
  • „Odrobię je po obiedzie” – odpowiada Jadzia.
  • „Wcale mi się to nie podoba” – mówi matka.

Jak myślicie czy Jadzia i jej mama znajdą się jeszcze w podobnej sytuacji? Jasne, że tak. Jadzia wie, na jakiej ścieżce powinna pozostać, ale doświadczenie uczy ją, że pozostanie na niej jest dowolne, a nie obowiązkowe. Kiedy granice są zbyt szerokie i nie dość stanowczo określone, dzieci często reagują tak, jak Jadzia. Ignorują granice i zapuszczają się na zakazane tereny. Ponieważ nie ponoszą konsekwencji swoich zachowań, nie uczą się odpowiedzialności. Niedostateczna kontrola ujemnie wpływa na wyniki w nauce i prowadzi do nadmiernego testowania.

Przyjrzymy się teraz temu podejściu do wychowania dzieci. Podejście przyzwalające stało się bardziej popularne w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku jako reakcja na sztywność i autokratyczność podejścia restrykcyjnego. Wielu rodziców szukało nowej, demokratycznej metody wychowania dzieci, opartej na zasadach równości, wolności i wzajemnego szacunku. Wolność bez granic nie jest jednak demokracją. To anarchia, a dzieci wychowywane w anarchii nie uczą się szacunku dla zasad ani autorytetów; nie uczą się też jak odpowiedzialnie korzystać z wolności. Najczęściej myślą głównie o sobie i mają nadmierne poczucie własnej siły i kontroli.

Rodzice przyzwalający próbują docierać do dziecka z przekazem nie denerwując go przy tym i nie frustrując. Rodzice ci wierzą, że czasowa frustracja związana z wyciąganiem konsekwencji może zrujnować psychikę ich dzieci. Jeśli więc dzieci sprawiają wrażenie dość mocno zdenerwowanych, rodzice poddają się, aby oszczędzić im emocjonalnych urazów. Doskonałe warunki, by wpadać w złość? Jasne, że tak! Jeżeli za naszymi słowami nie idą czyny, dzieci uczą się nas ignorować i robić to, na co mają ochotę. Komunikat, który otrzymują brzmi mniej więcej tak: „Nie podoba mi się to, co robisz, ale nie będę nalegać, żebyś przestał, przynajmniej jeszcze nie teraz.”

 

Granice niestabilne (zmienna kontrola)

Witek, 6 lat, uwielbia sporty siłowe: zapasy, karate i boks. Rodzice wciąż mu przypominają, że jego ulubione sporty należy uprawiać na dworze, jednak czasem, kiedy mają dobry nastrój lub są bardzo zajęci, przymykają oko na zabawę w domu.

Kiedy mają mniej zajęć lub są w gorszym humorze, wszystko wygląda inaczej. Zaczynają się złościć, krzyczą, zabraniają synowi oglądać telewizję i pozbawiają go innych przywilejów. Często na ich wybuch gniewu Witek również odpowiada gniewem.

Jaką informację ostatecznie otrzymuje chłopiec? Czy zabawa w sporty siłowe w domu jest dozwolona, czy nie? Nie wie ale ma sposób, żeby się o tym przekonać. Będzie po prostu robił to, na co ma ochotę i zobaczy, jaki będzie efekt.

Granice wytyczone Witkowi są nietrwałe, a w związku z tym nie jest jasne, jak wygląda ścieżka, której powinien się trzymać. Witek będzie musiał przeprowadzić więcej testów, aby się przekonać, co będzie tolerowane. Niestabilne granice prowokują dzieci do nadmiernego testowania i buntu.

Granice zrównoważone (zrównoważona kontrola)

Wcześniejsze przykłady pokazują, że granice oparte na nadmiernej, niedostatecznej lub nietrwałej kontroli w rzeczywistości hamują zdrowe testowanie oraz zmniejszają możliwości uczenia się i rozwoju poczucia odpowiedzialności. Czy jest inne wyjście? Czy istnieje model wytyczana granic, który zapewnia najlepsze warunki wzrostu i rozwoju? Na szczęście, tak. Przyjrzyjmy się, jak rodzicom Agnieszki udało się osiągną tę równowagę.

Agnieszka, 12 lat, ma te same przywileje, co w wieku 9 lat. Każdego dnia po szkole wraca prosto do domu, wypełnia obowiązki i odrabia lekcje. Potem aż do kolacji bawi się z koleżankami. Po kolacji sprząta ze stołu, wkłada naczynia do zmywarki i wyciera blaty kuchenne. Następnie może oglądać telewizję, czytać lub bawić się z siostrą, aż do godziny 21.00, kiedy kładzie się spać. Agnieszka zawsze odpowiedzialnie wywiązywała się z obowiązków i korzystała z przywilejów.

Kiedy Agnieszka zdała do gimnazjum, rodzice zauważyli pewne zmian. Dziewczynka nadal odrabiała lekcje zaraz po powrocie do domu, ale zaczęła narzekać, że za mało czasu spędza z koleżankami. Poprosiła rodziców, by pozwolili jej wypełniać obowiązki domowe po obiedzie. Rodzice zgodzili się na próbę, jednak wkrótce po obiedzie zaczęły dzwonić telefony i zmieniły się priorytety Agnieszki. Dziewczynka większość czasu spędzała, rozmawiając przez telefon, a coraz mniej pomagając w domu. Kiedy rodzice narzekali, Agnieszka szła do swojego pokoju i słuchała muzyki. Po kilku tygodniach widać było, że nowy system nie zdał egzaminu. Agnieszka zgodziła się porozmawiać na ten temat z rodzicami.

  • „Rozumiemy, jak trudno jest znaleźć dość czasu i dla koleżanek, i na obowiązki.” – zaczął ojciec. – „Mamy kilka pomysłów, które może ci w tym pomogą. Nadal możesz zostawiać obowiązki na po obiedzie, ale dopóki ich nie wykonasz, nie możesz rozmawiać przez telefon, słuchać muzyki, ani robić niczego innego. Będziesz mogła kłaść się o wpół do dziesiątej, żeby mieć więcej czasu wieczorem. Jeżeli będziesz stosować się do tych zasad, będą one już stale obowiązywać. Jeżeli nie, wrócimy do poprzedniej umowy.”

Agnieszce podobał się nowy plan inie mogła doczekać się, kiedy go wypróbuje. Otrzymała swobodę i przywileje, których chciała, jednak w ramach jasno określonych granic, ukierunkowujących jej odkrycia. Wiedziała czego się od niej oczekuje, jakie są je relacje z rodzicami oraz co się stanie, jeśli nie będzie w pełni wywiązywała się ze swoich obowiązków. Nowy plan stwarzał sytuację bez przegranych. Granice oparte na zrównoważonej kontroli zapewniają dzieciom swobodę niezbędną dla zdobywania nowych umiejętności, uczą je odpowiedzialności oraz zmniejszają potrzebę testowania. Zrównoważona kontrola stwarza optymalne warunki dla wzrostu i rozwoju.

Skuteczne wychowanie wymaga równowagi pomiędzy stanowczością a szacunkiem. Podejście restrykcyjne jest stanowcze, lecz brak mu szacunku. Podejście przyzwalające reprezentuje drugą skrajność – szanuje dziecko, lecz brak mu stanowczości. Obie skrajności opierają się na takich metodach rozwiązywania problemów, zgodnie z którymi jedna ze stron zawsze przegrywa, oraz na fałszywych założeniach dotyczących procesu uczenia się. Żadna z nich nie uczy odpowiedzialności ani nie prowadzi do osiągnięcia podstawowych celów wychowawczych. Jaka jest zatem alternatywa?

Podejście demokratyczne jest metodą rozwiązywania problemów, w której nie ma przegranych. Łączy ono stanowczość z szacunkiem oraz pomaga osiągnąć podstawowe cele wychowawcze. Powstrzymuje niepożądane zachowanie dziecka, uczy je odpowiedzialności i zasad dotyczących akceptowanych zachowań w najprostszy możliwy sposób.

W jaki sposób dzieci uczą się zasad rodziców?

Nasza praca rozpoczyna się na dobre w momencie, kiedy dzieci zaczynają raczkować. Dzieci w tym wieku uwielbiają odkrywać otoczenie, a ich ulubionymi „zabawkami” stają się sprzęt grający, telewizory i magnetowidy. Wszystkie te przyciski, pokrętła i kolorowe światełka są dla nich nieodpartą pokusą. Co robimy kiedy nasze dziecko zaczyna się bawić tymi przedmiotami? Wkraczamy do akcji i zaczynamy je uczyć naszych zasad.

Rodzice bazujący na karach robią to za pomocą ostrego „nie”, karcącego spojrzenia i – być może – uderzenia po ręce, zanim odsuną dziecko w bezpieczne miejsce. Jeżeli wolimy metodę przyzwolenia, wielokrotnie powtarzamy: „nie” i długo tłumaczymy, przekonujemy i wyjaśniamy, zanim odsuniemy dziecko od „zabawki”. Jeżeli nasze podejście jest demokratyczne, mówimy „nie” stanowczo i wyraźnie, po czym odsuwamy dziecko.

Gdy powtórzymy tę operację dziesięć lub dwanaście razy, zaczyna dziać się coś ciekawego. Kiedy tylko dziecko zbliża się do celu i wyciąga rękę, by go dotknąć zatrzymuje się i patrzy na nas, czekając na reakcję. Dlaczego? Ponieważ zaczyna rozumieć naszą regułę. Nadal jednak potrzebuje czasu, aby ją przetestować.

Co więc robimy gdy nasz dwulatek zaczyna testować? Jeśli nasze podejście jest restrykcyjne, przybieramy surową minę, podnosimy rękę jak do uderzenia i ostrzegamy: „Lepiej tego nie rób”. Jeżeli jesteśmy rodzicami przyzwalającymi, ponownie przekonujemy i wyjaśniamy. Jeśli nasze podejście jest demokratyczne, robimy to samo, co zwykle. Jasno i wyraźnie mówimy „nie”. Nim przejdziemy do czynów czekamy na reakcję dziecka.

  • Dzieci uczą się na konkretach

Badania rozwoju intelektualnego dzieci, prowadzone przez Jeana Piageta, dowodzą, że sposób myślenia i uczenia się dzieci różni się jakościowo od przebiegu tych samych procesów u dorosłych. Bezpośrednie doświadczenie zmysłowe, zwłaszcza u młodszych dzieci, odgrywa najważniejszą rolę w kształtowaniu ich poglądów na otaczającą je rzeczywistość.

Co to oznacza w praktyce? Otóż to, czego dzieci doświadczają za pomocą zmysłów (co widzą, słyszą, dotykają, wąchają i czują) determinuje sposób, w jaki postrzegają otoczenie. Ich przekonania i spostrzeżenia na temat funkcjonowania świata są oparte przede wszystkim na konkretnych doświadczeniach.

Jeśli na przykład mówicie swojemu dziewięcioletniemu synowi, że powinien kłaść się spać o 20.30 a on jednak regularnie chodzi do łóżka pół godziny później, to jaką naukę wyciąga odnośnie do pory chodzenia spać? Oczywiście, że właściwą godziną jest 21.00.

Jeżeli jednak powiecie mu, że ma się kłaść o 20.30 i dopilnujecie, żeby codziennie szedł spać o tej porze, prawdopodobnie wspólnie będziecie podzielać ten sam pogląd na porę kładzenia się spać, czyli że jest to godzina 20.30. Jeżeli poprosicie go, by o tej porze położył się spać, będzie wiedział, że mówicie serio.

Kiedy słowa i czyny rodziców są ze sobą zgodne, dzieci zaczynają traktować poważnie również same słowa i uczą się zasad, które za sobą pociągają. Jeżeli jednak słowa nie odpowiadają czynom, dzieci uczą się ignorować je i opierać swoje poglądy na tym, czego doświadczają. W efekcie rodzice uczą dzieci dwóch różnych zasad: teoretycznej i praktycznej.

  • Dzieci sprawdzają granice

Dzieci nie formułują pytań o władzę i autorytet rodziców za pomocą słów, ale myślą o nich i zadają je przez swoje zachowanie. Po prostu robią to, czego im zabroniliśmy, i czekają, co się wydarzy.

Wiele zachowań, które uważamy za niegrzeczne, wynika w istocie z testowania granic, czyli jest próbą znalezienia odpowiedzi na podstawowe dla dzieci pytania: „Co jest w porządku, a co nie? Kto kontroluje sytuację? Jak daleko mogę się posunąć? Co się stanie, jeśli posunę się za daleko?”. Odpowiedzi na te pytania wyznaczają granice dopuszczalnych zachowań i pomagają dzieciom określić, czy posłuszeństwo wobec zasad jest obowiązkowe, czy tylko zalecane.

  • Szybkość i sposób nauki zasad rodziców zależą od temperamentu dziecka

Wszystkie dzieci sprawdzają granice, ale nie wszystkie tak samo. Na przykład dzieci uległe chcą sprawiać rodzicom przyjemność. Nie potrzeba wielu sygnałów ani komunikatów zawartych w działaniu, aby przekonać je do przestrzegania naszych zasad. Kiedy słyszą jak mówimy „Przestań”, zwykle przychodzą im do głowy uległe myśli w rodzaju: „Naprawdę powinienem współpracować”. Większość z nich gotowa jest uznać nasze słowa za wystarczające i zrobić to, o co prosimy. Uległe dzieci rzadko testują i potrzebują niewielu danych, aby dojść do pożądanych wniosków.

Z drugiej strony, dzieci o silnej osobowości prowadzą badania w sposób agresywny. Muszą wielokrotnie doświadczyć naszych granic, zanim upewnią się, że są one niezmienne. Potrzebują wielu sygnałów, by przekonać się do przestrzegania naszych zasad. Kiedy słyszą, że mówimy: „Przestań”, zwykle myślą: „Bo co? Co się stanie jeśli nie posłucham?” Wiedzą jak się można o tym przekonać. Testują i napierają na nasze granice. Kiedy już zbiorą wystarczającą ilość informacji, zwykle dochodzą do pożądanych wniosków. Jednakże proces ten trwa o wiele dłużej. Dzieci o silnej osobowości potrzebują po prostu zdecydowanie więcej informacji.

Dobrze to ilustruje następujący przykład, o którym opowiadał mi jeden z rodziców biorących udział w warsztatach.

Starszy syn Mateusz jest dość uległy. Współpracuje, gdy się go o to prosi. Młodszy syn, Łukasz, ma silniejszą osobowość. Potrzebuje wielu sygnałów, aby przekonać się, że rodzice naprawdę mówią poważnie. Obaj chłopcy w różny sposób prowadzą swoje badania, a rodzice muszą nauczyć się dostosowywać wysyłane komunikaty do ich potrzeb.

Załóżmy, że obaj chłopcy lubią włączać telewizor na pełny regulator. Kiedy to robi Mateusz ojciec mówi po prostu: „Mateusz, telewizor jest za głośno włączony. Proszę, ścisz go.” Zawsze wtedy ścisza (przynajmniej jak do tej pory), a rodzice nauczyli się liczyć na jego współpracę. Przyjmuje podane mu słowa jako jedyną potrzebną mu informację.

Pytanie co byłoby dalej, gdyby ojciec wysłał ten sam komunikat Łukaszowi. Zignorowałby go i czekał na jednoznaczny sygnał lub powiedział to, co ojciec chce usłyszeć: „Dobrze”, lecz nadal robił to, no co ma ochotę. Łukasz w rzeczywistości mówi: „Zrobię tak, jeśli będę musiał, a na razie nie powiedziałeś, że muszę.”

Podobnie jak inne dzieci o silnej osobowości, Łukasz poszukuje ukrytych informacji, aby mógł dokonać właściwego wyboru. Dlatego kiedy telewizor jest włączony zbyt głośno, rodzic musi powiedzieć: „Ścisz telewizor albo będę musiał go wyłączyć.”

Po takim komunikacie Łukasz ma wszystkie potrzebne mu dane i może dokonać właściwego wyboru. Wie, czego rodzice oczekują, wie również co się stanie, jeśli nie będzie współpracował. Zna odpowiedzi na pytania, które go nurtują – przynajmniej w teorii. Jednak nie zadowala się tylko teorią. Testuje dalej.

Na początku, będzie często ignorował prośby rodziców, a gdy tak się będzie działo, będą musieli działać konsekwentnie i wyłączać telewizor. Zapewne spowoduje to falę narzekań na to, jacy są podli i niesprawiedliwi, jednak po kilkunastu takich zdarzeniach Łukasz nauczy się, że rodzice mówią poważnie i zacznie ściszać telewizor, kiedy go o to poproszą.

Proces ten nie jest łatwy ani przyjemny, ale młodszy syn w końcu nauczy się, że wyznaczone przez rodziców granice są niezmienne i zacznie podejmować właściwe decyzje i współpracować. W końcu uda się to ustalić.

Rodzice, którzy są raczej ulegli, często mają trudności ze zrozumieniem sposobu myślenia swoich dzieci o silnej osobowości. Takie doświadczenie mogą mieć rodzice Łukasza, według nich jego zachowanie może wydawać się często bezsensowne. Kiedy chłopiec prowadzi swoje agresywne badania, być może łapią się na myśli: „Dlaczego nie może po prostu zrobić tego, o co go proszę, bez ciągłego testowania? Ja na jego miejscu tak bym zrobił”.

Jednak on patrzy na świat swoimi oczami. Rodzice i syn mają różne temperamenty i prowadzą swoje badania w odrębny sposób. Muszą nauczyć się, że aby uzyskać współpracę, jakiej oczekują, muszą dostarczyć Łukaszowi wszystkich potrzebnych mu informacji.

Jeżeli wasze dzieci mają silną osobowość, będziecie musieli ciężko pracować nad tym, aby wasze granice pozostały stałe, a wasze dzieci nie zeszły z właściwej drogi. Dzieci prowadzące agresywne badania potrzebują więcej danych. Niezależnie od tego, jakie metody stosujecie w nauczaniu swoich zasad, będziecie musieli stosować je częściej. Jeżeli stosowane przez was metody są restrykcyjne lub przyzwalające, w procesie uczenia możecie spodziewać się licznych załamań.

Skuteczne nauczanie

Efektywne nauczanie wymaga mniej czasu i energii i przynosi lepsze rezultaty. Wpajanie zasad jest proste kiedy używamy dwóch narzędzi: jednoznacznych słów i skutecznych działań. Kiedy to, co mówimy pozostaje w zgodzie z tym, co robimy, dzieci nabierają zaufania do naszych słów i uczą się stojących za nimi zasad. Jednak gdy czyny rozmijają się ze słowami, dzieci zaczynają ignorować słowa i opierać swoje przekonania na tym czego doświadczają. Wówczas uczą się dwóch zestawów zasad: zasad teoretycznych i zasad obowiązujących w praktyce.

Podsumowanie

Dzieci chcą i potrzebują zrozumieć reguły rządzące otaczającym je światem. Chcą wiedzieć, jakie są ich relacje z innymi ludźmi oraz oceniać swoje rosnące w miarę upływu czasu zdolności i umiejętności. Granice pomagają dzieciom zrozumieć siebie i otaczający je świat oraz stwarzają odpowiednie warunki do nauki i odkrywania świata.

Wytyczanie granic jest procesem dynamicznym. Zmienia się w miarę rozwoju dzieci, a wyzwaniem dla rodziców jest ciągłe dostosowywanie i poszerzanie granic, tak aby utrzymać dzieci na ścieżce prawidłowego rozwoju. Aby osiągnąć tę dynamiczną równowagę, musimy być jednocześnie twardzi i elastyczni. Musimy wyznaczać granice, które są dość mocne, by ukierunkować zdrowe testowanie i odkrywanie otoczenia, a jednocześnie dość elastyczne, by pozwalać na rozwój dziecka. Granice oparte na nadmiernej, niedostatecznej lub zmiennej kontroli ograniczają zdrowe odkrywanie, zmniejszają możliwości uczenia się oraz prowadzą do nadmiernego testowania i buntu. Granice, które równoważą wolność i kontrolę, stwarzają optymalne warunki dla prawidłowego rozwoju. Oczywiście to tylko jeden wąski aspekt szerokiego tematu, jakim jest wychowanie dzieci. Mam jednak nadzieję, że te wskazówki pomogą Wam być skutecznymi rodzicami. Jednocześnie zachęcam Was do korzystania z bogatej oferty kursów i warsztatów dla rodziców, jaka możecie znaleźć we Wrocławiu. Do swojego zawodu przygotowujemy się przez lata nauki, a do najważniejszego zadania, jakim jest rodzicielstwo, czasami nie jesteśmy przygotowani w ogóle. Dużo zależy od tego, jak sami byliśmy wychowywani, jakie wzorce przekazali Wam Wasi rodzice. Oczywiście jeśli byli oni dobrymi wychowawcami, kochali się wzajemnie i ta miłość Wam przekazywali, umieli sobie poradzić z waszym buntem, z różnymi trudnościami wychowawczymi, to macie w prezencie świetne przygotowanie do bycia rodzicem. Nie każdy jednak mógł się rozwijać i dorastać w tak komfortowych warunkach. Jeżeli jednak nie chcecie powielać błędów swoich zbyt przyzwalających lub zbyt restrykcyjnych rodziców, to sama świadomość tego, że tego nie chcecie, prawdopodobnie nie wystarczy. Musicie zgłębiać teoretyczną wiedzę dotyczącą wychowywania dzieci, ćwiczyć właściwe zachowania na warsztatach, z małżonkiem, bo w naturalny sposób będą się Wam narzucać metody Waszych rodziców. Mając do dyspozycji jedynie nie najlepsze wzorce z domu rodzinnego, po prostu nie znacie metod pozytywnego rozwiązywania konfliktów i radzenia sobie w trudnych sytuacjach wychowawczych, bez wsparcia z zewnątrz możecie mieć trudności z przekazaniem tego, co byście chcieli przekazać swoim dzieciom. Dlatego zapraszam Was do odwiedzania stron Wrocławskich Poradni Rodzinnych, Centrum Mamy Dziecko, które też prowadzi szereg szkoleń, szczególnie polecam „Warsztaty dla Ojców”, bardzo wartościowe w czasach zabiegania i pewnego niedoceniania roli ojca w wychowaniu dziecka.


Zainteresowanych tematem zapraszam do udziału w moich warsztatach: „Kiedy pozwolić? Kiedy zabronić? Jasne reguły pomagają wychowywać.”

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
Leave a Reply